Artysta, czyli kto?
Znany artysta to suma składników: farta do napotkania w
życiu osoby „z branży”, która w tej branży jest tak zwanym kimś i kto wypowiedział
magiczne słowa, że jego prace są warte więcej niż zero złotych, a słowa te trafiły
do odpowiednich osób z zasobnym portfelem; plus tak zwanego talentu,
wrażliwości, unikalnego sposobu patrzenia na świat i czasem przekonywującego
wizerunku, czy przyciągającej ludzi charyzmy. Jak te wszystkie elementy się ze
sobą łączą, to mamy sukces murowany.
Tak jak wszędzie, znajdą się tacy, którzy będą podchodzić do
artystów niechętnie. Z „pudelka” na pewno wiecie co okropnego ludzie mówią o
artystach, w tym aktorach i muzykach, nawet tych znanych i lubianych. A artyści
mają prawo przez to czuć posmak goryczy, ponieważ my jako społeczeństwo
traktujemy ich parszywie, chyba że umieszczają swoje prace w muzeum, zazwyczaj jak
już umrą. A jeśli jeszcze jakimś cudem żyją, to powtarzamy im jacy są ważni dla
rozwoju kultury, po czym klepiemy ich po głowie jak małe dziecko z
protekcjonalnym uśmiechem jednocześnie dając im lizaka i wysyłając z powrotem
do domu do mamy.
Tak naprawdę wcale nie potrzebujemy artystów. Kto w ogóle
chce artystów z ich białymi płótnami z jedną kreską na środku, które nazywają
sztuką, chorobą afektywną dwubiegunową, depresją i problemami z nadużywaniem
substancji? Artysta to taki typ człowieka, którego się lubi lub nie. Może
dlatego, że często to nonkonformista, który robi co chce, żyje jak se chce, tworzy
na własnych warunkach: na kolanie w sypialni, czy w tramwaju jak go wena
najdzie. Jest niewygodny, bo może być kim chce. Nie ma ciśnienia, że musi być
jak wszyscy, by „coś osiągnąć”, a to wkurza niektórych ludzi. I bywa
też nawet zabawne, bo kto jest ostatecznie naprawdę wolnym i szczęśliwym człowiekiem? Ano
właśnie ten darmozjad, co w życiu uczciwie dnia nie przepracował!
Powiedz znajomym i rodzinie, że od teraz będziesz malować
obrazy.
Usłyszysz pełen zestaw dźwięków wyrażających powątpiewanie:
„Uuu, jesteś pewien?”
„Hmm, a co zrobisz, jeśli to nie zadziała?”
„Mmmm ... Nie sądzę, że da się z tego wyżyć.”
„Aaaa z czego będziesz żyć, jeśli nic nie sprzedasz?”
Wydamy lekko 3 tysie na nowego iPhone'a, ale kręcimy nosem,
gdy artysta poprosi o taką samą kwotę za oryginalny obraz. Dlaczego tak szybko
wspieramy reklamującego Espumisan celebrytę, kogoś, kogo znamy tylko z
telewizora i kto ma już i tak w ciul kasy, ale znajdujemy milion powodów, aby
nie wspierać przyjaciela, który chce rzucić korpo i odlewać futurystyczne
rzeźby z brązu, koleżankę ze szkolnej ławki z pomysłem na zarabianie na
dzierganych szaliczkach, czy własnego brata otwierającego studio fotograficzne?
Kiedy słyszałeś ostatni raz jak ktoś poprosił właściciela
jakiejś firmy o wykonanie pracy za darmo, czy „za kratę piwa”, ponieważ „będzie
to dobre dla jego portfolio”? Bo z artystami dzieje się tak cały czas.
Przy takich perspektywach na karierę twórczą, pojawia się w
ogóle pytanie, kto jest tak naprawdę na tyle szalony i tym artystą na serio zostanie.
Szkoła artystyczna jest droga, a jej ukończenie nie przekłada się w żadnym
stopniu na sukces finansowy w tak konkurencyjnej branży. Co się więc dziwić, że absolwentów faktycznie decydujących
się po jej ukończeniu tworzyć zarobkowo jest, lekko mówiąc, mało. Ludzie
wiedzą, że z samej pasji, to chleb je się czerstwy. Talent nie wystarczy. Trzeba
być człowiekiem orkiestrą.
Działalność gospodarcza
Ci, którzy znaleźli w sobie jednak nadludzką wiarę w siebie,
nieraz poświęcili lata swojego życia, nieprzespane noce pracując w niewyczerpanym
zaangażowaniu i determinacji, by się znaleźć w tym miejscu. Kto na sobie własny
biznes przerobił, teraz pewnie pokiwa głową przyznając rację, że strasznie ciężko
jest działać na własną rękę. Artysta-freelancer nie ma sieci gigantycznych marketów
na całym świecie, które wstawiają do nich jego projekty i promują je za grube
hajsy przez własny 50-osobowy dział marketingu. Tutaj ty sam sobie sterem, żeglarzem,
okrętem, producentem, pracodawcą, pracownikiem, marketingowcem, obsługą klienta,
księgową i kurierem. Dlatego niewielu osobom udaje się zrobić brawurową karierę
w sztuce. I to straszna, ale to straszna szkoda.
Dlatego oto tylko kilka z wielu powodów, dla których warto zadać sobie trudu chociażby w internecie i kupić oryginalną pracę od artysty, a nie gotowca z Ikeły:
- Jestem artystką, a kiedy kupujesz ode mnie, kupujesz setki godzin moich niepowodzeń i eksperymentów. Chwilę mojego życia i dzieło moich rąk, które jest wyjątkowe i absolutnie unikalne. Kupujesz kawałek mojego serca i duszy i tego co dla mnie w życiu ważne. Robię to co robię, bo piękno, miłość, dobro i wolność są wartościami, dla których uważam, że warto żyć.
- Sztuka pozwala nam na kontakt z własnymi emocjami w tej naszej zblazowanej codzienności. Pamiętasz obraz, który pokochałeś od pierwszego wejrzenia, albo nawet ten, którego znienawidziłeś od razu? Jak pomyślisz, patrząc na niego, dlaczego odczuwasz to co odczuwasz, pogłębi to twoje zrozumienie siebie samego! Wow!
- Zapytasz co ćpię, ale… oryginalne obrazy żyją! One sprawiają wrażenie, jakby mówiły do nas i były jakąś nową osobą w przestrzeni, którą zajmują!
- Unikalne dzieło sztuki ma nieskończenie więcej „duszy”, niż gotowy obrazek w plastikowej ramce z Pepco. Weź do ręki oba i przekonaj się sam
- Artyści dzięki swojej wrażliwości czynią świat piękniejszym i zasługują na wynagrodzenie za swoją pracę
- Pamiętaj, że kiedy wspierasz małą firmę, pomagasz jej zapłacić za wynajem mieszkania, czy pracowni, zarobić na jedzenie i niezbędne materiały do pracy nie dodając przy tym jeszcze kilku zer do konta bankowego celebryty. Więc następnym razem, gdy zobaczysz znajomego, który pisze o swojej firmie, daj mu szybkiego lajka, udostępnij jego post, poleć znajomym, wesprzyj pokrzepiającym komentarzem, a najlepiej zakup jego produkt lub usługę. To pomaga im uzyskać większą ekspozycję dla ich biznesu, dzięki czemu może się rozwijać! Ja właśnie robię to w cotygodniowym, instagramowym cyklu stories #sARTuday, gdzie publikuję prace artystów, które uwielbiam, szanuję i chcę wesprzeć!
- Zakupienie oryginalnej pracy artysty, czy w większych ilościach - kolekcjonowanie sztuki, to sposób na ulokowanie, czy inwestycję kapitału. Jak zakup złota, nieruchomości, czy ziemi. O tym, że inwestycja w sztukę to nie durnoty, wie chociażby nasze Państwo Polskie, które posiada wiele znakomitych dzieł w swoich zasobach! Wiedzieliście o tym?
- Sztuka pozwala poznać w szalenie ciekawy sposób ludzi na całym świecie, ich wartości i aktualne problemy
Sztuka jest dla wszystkich
Sztuka jest czymś, co łączy wszystkich ludzi pomimo wszelkich
podziałów- niezależnie od tego, czy tylko ją podziwiamy, tworzymy, czy kolekcjonujemy.
Bez względu na kraj zamieszkania, kulturę, rasę, płeć, orientację seksualną,
religię lub status finansowy - wszyscy mamy do czynienia ze sztuką na naszym
lokalnym poletku w takiej, czy innej formie. Każdy z nas za dzieciaka pewnie
rysował łamiąc przy tym wszystkie kredki bambino, lepił zwierzątka z plasteliny,
zawzięcie klepał łopatką zamki z piasku, gryzmolił wieczorami własne wiersze,
czy opowiadania marząc o byciu w przyszłości następną Olgą Tokarczuk. Potrzeba
tworzenia jest w nas naturalna! Sztuka opowiada historię, rozbudza uczucia, inspiruje,
zaciekawia i... dlatego jest taka fascynująca!
Dostęp do sztuki wydaje ci się być skoncentrowany wśród ludzi
ultramajętnych, dlatego pewnie z góry zakładasz, że to nie twoja bajka, a poza
tym na wycieczkach szkolnych do muzeum nudziłeś się jak mops. Zgadłam? To
drugie to akurat wina edukacji, która sztuki nie potrafiła ci objaśnić. A skoro
nie rozumiesz, to nie jest to dla ciebie niczym ciekawym, pewnie po dziś dzień.
Jak w wielu dziedzinach, w sztuce także, oprócz rynku
luksusowego, istnieje także rynek absolutnie przystępny cenowo dla każdego z
nas, ale akurat w tym przypadku, oferujący jakość nie odbiegającą od tego
najlepszego. W kwestii sztuki tańsze, nie znaczy wcale gorsze. Jak to możliwe?
No co tu dużo gadać. Life is znowu brutal. Gdy bogaci kolekcjonerzy się dalej wzbogacają,
płacą coraz wyższe ceny za dzieła wykonane przez garstkę tych wybrańców, którzy
cudownie dożyli momentu, gdy ich prace były cokolwiek warte, pozostawiając przy
tym młode, obiecujące talenty i reprezentujące ich galerie w sinej dali. To właśnie
ich świeże, wspaniałe prace są w zasięgu ręki i portfela większej ilości z nas,
niż to się wydaje!
Warto kupować oryginalne dzieła sztuki, kiedy Cię na to
stać. Znajduj przedmioty, które przemawiają do Ciebie na targach sztuki, w
muzealnych sklepach z pamiątkami, wystawach studentów i galeriach
internetowych. Zawieś je na swoich ścianach, a one porozmawiają z Tobą,
zainspirują Cię, przypomną Ci jakiś piękny moment z Twojego życia i uczynią
świat barwniejszym!
Bardzo ciekawe postrzeganie sztuki :) Dodaję twojego bloga do zakładek i będę zaglądać regularnie.
OdpowiedzUsuń